Choć w ostatnim czasie uwagę analityków zajmuje głównie wpływ pandemii, długofalowe trendy na rynku nieruchomości wiążą się także z innym czynnikiem – zmianą klimatu.
Pojęcie zrównoważonego rozwoju w branży nieruchomości przywoływane jest najczęściej w pozytywnym kontekście. Certyfikaty przyznawane „zielonym budynkom” podnoszą ich atrakcyjność dla przyszłych użytkowników i wpływają na prestiż obiektu. Jednak aspekt środowiskowy w wycenie nieruchomości może też mieć ciemną stronę.
Zmiany klimatu zapowiadają poważne problemy, których skalę na razie trudno oszacować. Pewne jest za to, że nie są one domeną odległej przyszłości.
Lokalizacja
W rzeczywistości ryzyko zmian klimatycznych już zaczyna odbijać się na cenach rynkowych. Ogłoszone w 2018 roku wyniki badań First Street Foundation wskazały, że domy podatne na powodzie na Florydzie, w Georgii, Karolinie Północnej i Południowej oraz Wirginii straciły na wartości 7,4 miliarda dolarów między 2005 a 2017 r. Obszar metropolitalny Nowego Jorku doznał podobnej dewaluacji, łącznie tracąc 6,7 miliarda dolarów wartości w tym samym okresie. Badacze podkreślają przy tym, że uwzględnili skutki kryzysu gospodarczego – podana strata wartości spowodowana jest wzrostem poziomu morza. Na rynku nieruchomości komercyjnych skutki są podobne. Jak wykazały ostatnie badania w USA, nieruchomości komercyjne na obszarach dotkniętych przez huragany straciły na wartości o prawie 6 procent rok po burzy i o 10,5 procent dwa lata później.
Nawet najbardziej ostrożne prognozy sugerują nasilenie zmian klimatycznych. Tymczasem już teraz lustro wody u wybrzeży Nowego Jorku znajduje się o około 30 cm wyżej niż przed stu laty, przybór sztormowy sięga przeszło metr wyżej, zwiększyła się skala i częstotliwość występowania powodzi. Tym samym nieruchomości położone dotąd na bezpiecznym gruncie stały się podatne na skutki działania żywiołów. Wiele organizacji monitorujących stan środowiska alarmuje, że tempo zmian – od topnienia alpejskich lodowców i pokrywy lodowej Arktyki, po kolejne rekordy temperatur – jest większe niż zapowiadały dotychczasowe prognozy.
Nowe ścieżki
Zgodnie z oceną ekspertów Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) ryzyko finansowe wynikające ze zmian klimatycznych jest wciąż powszechnie niedoceniane, co wynika z wieloletnich przyzwyczajeń. Podsumowuje to opracowanie Felixa Suntheima oraz Jérôme Vandenbussche’a zamieszczone na stronie MFW w maju 2020 roku: wpływ klęsk żywiołowych na rynki akcji, akcje banków i spółki z sektora ubezpieczeń innych niż na życie był ogólnie niewielki w ciągu ostatniego półwiecza, ale ta sytuacja może się drastycznie zmienić. MFW szacuje, że w połowie XXI wieku straty spowodowane przez susze, powodzie i pożary osiągną poziom biliona dolarów rocznie. Zapewne bezpośrednie skutki zmian klimatycznych dotkną najpierw Afrykę i Azję, ale odczuwalne będą na całym świecie.
Niemal równie istotne zmiany wynikają z prób ograniczenia wpływu na środowisko w globalnej skali. Ograniczenie roli paliw kopalnych, zwłaszcza węgla; wdrażanie nowej polityki transportowej i obniżenie emisji CO2, nowe przepisy – to wszystko zmienia sytuację całych sektorów gospodarki, a w konsekwencji może uderzyć w stabilność finansową.
Ryzyko klimatyczne: wycena
Rosnąca grupa po




















