Magdalena Warchala-Kopeć: – Pierwsze kroki w biznesie stawiała pani już jako siedemnastolatka?
Tak, będąc jeszcze w liceum pomagałam mamie, która wówczas, po przejściu na wcześniejszą nauczycielską emeryturę, założyła swój mały biznes, manufakturę produkującą pluszowe zabawki. Wówczas ja zaczęłam pomagać jej po lekcjach i w weekendy, jako przedstawicielka handlowa. Moim zadaniem było prezentowanie oferty przedstawicielom sklepów i hurtowni, negocjowanie z nimi. Telefonowałam do nich, jeździłam na spotkania. Myślałam, że to rodzaj rozrywki czy zabawy, a to już było podążanie za naturalnymi zdolnościami, talentami i tym, co sprawiało mi przyjemność. Okazało się, że bardzo lubiłam kontakt z ludźmi, a sprzedaż i kreacja nowych rzeczy była procesem pełnym frajdy i często nieoczekiwanych zwrotów akcji. Bardzo dziękuję mojej mamie, która nauczyła mnie odwagi i przedsiębiorczości, to dzięki niej jestem tu, gdzie jestem.
Zatem pani pierwszą role model, wzorem przedsiębiorczej kobiety, była mama?
Tak i to nawet wówczas, gdy nie prowadziła jeszcze biznesu. Odkąd pamiętam, była bardzo przedsiębiorczą osobą. Zawsze chciała robić coś więcej niż praca w szkole. Ciągle realizowała nowe pomysły. Nauczyła mnie, że warto stale planować i kreować nowe rzeczy.
Miała pani wokół siebie jakieś inne role models?
Właściwie nie. W czasach, kiedy miałam 17 czy 20 lat prywatne biznesy w Polsce dopiero startowały. Nie było wówczas wokół mnie przedsiębiorczych kobiet. Mama była w moim środowisku pionierką.
Pani poszła w jej ślady. Jak wyglądało przeciskanie się przez te ledwo uchylone wówczas dla kobiet drzwi do świata biznesu?
Zadecydował przypadek. Mama już sobie świetnie radziła sama, a ja byłam na studiach pedagogicznych, które wybrałam trochę ze względu na nauczycielskie doświadczenia mamy, a trochę dlatego, że nie wiedziałam jeszc



















