Epidemia koronawirusa zapoczątkowała ogólnoświatowe spowolnienie gospodarcze. Nie wiemy tylko, na jak długo i w jakiej skali. W Polsce z pewnością najbardziej ucierpią rynek handlowy, hotelowy, gastronomiczno-restauracyjny oraz targowo-eventowy. Jak mocno sytuacja wpłynie na rynek biurowy i inwestycyjny? CREAM przygotowało listę zdarzeń, które mogą zaistnieć w najbliższym czasie i które należy mieć na uwadze.
-
Powszechny spadek popytu
Do tej pory podaż powierzchni biurowych rośnie w rekordowym tempie, a silny popyt jest przez nią zaspakajany. Jednak niepewna sytuacja na rynku może powodować gwałtowny i powszechny spadek popytu na powierzchnie biurowe oraz, w niedalekiej przyszłości, spowodować spadek czynszów w najlepszych lokalizacjach. Zauważamy także spowolnioną decyzyjność lub jej brak, co jest często wynikiem wstrzymanych podróży służbowych osób decyzyjnych w kwestiach wynajmu lub zakupu nieruchomości biurowych.
-
Niechęć inwestorów do ryzyka
Rozprzestrzeniający się po Europie wirus powoduje wzrost ryzyka związanego z przedsięwzięciami biznesowymi. W kwestiach inwestycji nie obserwujemy jeszcze zawieszania transakcji lub ich spowolnienia. Jeżeli jednak sytuacja będzie się zaostrzać, trzeba mieć na względzie związek między ryzykiem, a oczekiwanym zyskiem. Jeżeli ryzyko rośnie, a inwestorzy nie mają gotowych projektów, pozwalających na osiąganie dużych zysków, wstrzymują się z inwestowaniem.
-
Czasowy spadek płynności na rynku inwestycyjnym
Spadek płynności jest ściśle związany z niechęcią inwestorów do ryzyka. Wstrzymują oni działania, a kapitał odpływa w bezpieczne formy lokowania (np. złoto), aby przeczekać gorszy czas. Brak płynności będzie mógł być również wynikiem spadku popytu na nieruchomości biurowe.
-
Nieunikniony spadek wartości nieruchomości
Stara zasada mówi, że gdzie szaleje kryzys, tam spadają ceny nieruchomości. Jest to związane z pojęciem pęknięcia bańki nieruchomościowej, która polega na sztucznym i nieuzasadnionym zawyżaniu cen przez inwestorów i deweloperów dla zwiększenia zysku. Skutkiem tego rośnie również popyt na nieruchomości, ponieważ potencjalni klienci, obawiając się o kolejne podwyżki metrażu, wolą dokonać zakupu szybciej, zanim nastąpi kolejny wzrost cen. Bańka może pęknąć, chociażby przez zachowania związane z niepewnością związaną z globalną epidemią. Nabywcy rezygnują z zawierania transakcji i następuje gwałtowne załamanie rynku. Tracą na tym nabywcy i sprzedający. W takich sytuacjach drastycznie spada wartość nieruchomości.
-
Rewizja planu zatrudnienia przez firmy i wzrost poziomu bezrobocia
W czasie trwania kryzysu dochodzi do spadku produkcji, a co za tym idzie spadku zatrudnienia. Wiele firm może zrewidować swoje plany dalszego zatrudniania pracowników, a co za tym idzie – plany firm w kwestii zapotrzebowania biurowego. Może dojść do sytuacji, w której doradcy będą zaangażowani do wsparcia klienta w kwestiach znalezienia mniejszego biura (bądź biura elastycznego) lub renegocjować umowy z dotychczasowymi właścicielami.
-
Wyhamowanie ekspansji lub relokacji najemców
Wyhamowanie relokacji może być spowodowane brakiem podejmowania jakichkolwiek decyzji i działań. Jeżeli kryzysowa sytuacja rynku będzie się rozwijać, spowoduje brak wzrostu lub zmniejszenie zatrudnienia. Być może rozpocznie się relokacja do mniejszych powierzchni, konsolidacja powierzchni biurowych lub rozwiązania związane z podnajmem.
-
Ograniczone koszty fit-outów
Dzisiejsza sytuacja odbije się mocno na branży aranżacji i wykończenia wnętrz biur. Już dziś nasi partnerzy biznesowi otrzymują od swoich klientów wytyczne o zmniejszonym budżecie na fit-outy -nawet o połowę.
-
Zaostrzenie polityki kredytowej banków w zakresie finansowania



















